POLSCY ROLNICY ZASŁUGUJĄ NA WIĘCEJ

Nasz Dziennik 2020-05-15

Wywiad z Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Premier Mateusz Morawiecki wystosował list do liderów Unii Europejskiej, w którym zaproponował zwiększenie budżetu Wspólnej Polityki Rolnej o 10 proc. wobec wielkości zaproponowanej w 2018 r. To potrzebny apel?

- Organizacje rolnicze i związki zawodowe od lat podnoszą, że obecna polityka finansowania jest bardzo zła. Dzieli ona europejskich rolników. My - gospodarze z Europy Środkowej i Wschodniej - chociaż produkujemy zdrową i najwyższej jakości żywność, funkcjonujemy w ramach wspólnego rynku jako podmioty drugiej kategorii. To nie jest tylko kwestia poziomu dopłat. To jest sprawa ogólnej organizacji rolnictwa. Bez zwiększenia środków rolnikom w wielu krajach może być ciężko.

Mateusz Morawiecki w swoim liście zwraca uwagę, że przyszłość europejskiego rolnictwa jest zagrożona. Podnosi, że populacja rolników starzeje się, a liczba gospodarstw rolnych maleje. Także nowe gospodarstwa są rzadkością. Podziela Pan te obawy?

- Na senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi gościłem w przeszłości sędziego Janusza Wojciechowskiego, obecnego komisarza. Dzielił się on z nami swoim raportem o stanie europejskiego rolnictwa. Według jego badań każdego dnia w Unii Europejskiej znika aż 1 tys. rolników. Jeżeli kwestie porzucania gospodarstw podnosi już premier dużego europejskiego państwa, to znaczy, że sytuacja jest krytyczna.

Co jest głównym powodem porzucania gospodarstw przez rolników?

- W wielu młodych rolnikach zabito nadzieję. Odebrano im szansę na lepsze jutro. Stworzono system, który ich niszczy. Z ekonomicznego punktu widzenia poświęcenie się pracy na roli i hodowli zwierząt staje się nieopłacalne. Dotyczy to tych małych i średnich gospodarstw. Młodzież obserwuje, jak wiele trudu w utrzymanie gospodarstwa wkładają starsi. A to jest praca na 7 dni w tygodniu. I jeżeli Europa nie zacznie troszczyć się o swoich rolników, to sytuacja będzie bardzo zła. Świat się zglobalizował. Europejskie rolnictwo jest wymagające, musi wyznaczać najwyższe standardy. Konkurujemy na tych samych rynkach z producentami, którzy przy produkcji żywności nie stosują żadnych norm. Oni nas zabijają ceną. Dlatego trzeba wprowadzić mechanizmy, które rekompensowałyby europejskim rolnikom straty.

Tylko czy Unia będzie chciała ratować rolnictwo? Bogate kraje nie chcą więcej płacić do wspólnej kasy, a np. Niemcy najchętniej poświęciliby rolników na rzecz przemysłu.

- Porusza pan problem sporu o koncepcję rolnictwa. Znaczące siły w Europie uważają, że powinno być ono światowe, farmerskie. Oparte o ogromne gospodarstwa. To spowodowałoby upadek wszystkich rodzinnych. To oznaczałoby koniec rolnictwa w Europie. Ono jeszcze się trzyma siłami starszych rolników, którzy wychowują swoje dzieci do tego, aby w przyszłości to one zaopiekowały się ojcowizną.

Jak będzie wyglądała rzeczywistość po C0VID-19? Czy nasze rolnictwo jest na tyle silne, żeby utrzymać dotychczasowe kierunki eksportu?

- Trudno jest dzisiaj założyć, że wszystko nam się pięknie uda. Pamiętajmy, że granice wielu państw są zamknięte. Ale to nie sprawiło, że konsumenci przestali jeść. Skoro w danym państwie brakowało wołowiny, pozyskiwano ją z innych kierunków. My dzisiaj stoimy przed takim problemem. Nasza wołowina była eksportowana. Produkowaliśmy ją głównie z myślą o zagranicy. Dużą częścią naszego eksportu był też drób. Wirus SARS-CoV-2 poprzecinał szlaki komunikacyjne i zerwał łańcuchy dostaw. Dzisiaj wszystkie kraje eksportujące żywność mają ten sam problem: obronić swoje dotychczasowe kierunki eksportu i ewentualnie pozyskać nowe. Polska również staje do tego wyścigu. Naszym atutem jest dobra opinia. Nasza żywność ma swoją renomę. Musimy się teraz porządnie rozpychać w Europie, żeby obecne problemy zamienić w sukces.

Czas epidemii pokazał, jak ważną rolę odgrywa rolnictwo. Ani przez moment nie groził nam głód, co nie we wszystkich krajach jest takie oczywiste. To powinno zamknąć usta tym, którzy atakowali rolników?

- Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Wierzę w Opatrzność. Wewnętrznie czuję, że Pan Bóg dopuścił pewne wydarzenia, aby zwrócić uwagę na konkretne problemy. Epidemia udowodniła niewydolność systemu globalizacji. Wszyscy przekonaliśmy się, że przenoszenie produkcji przemysłowej do krajów azjatyckich było błędem. Europa żebrała 0 podstawowe produkty higieny 1 zabezpieczenia służby zdrowia. Okazało się także, że kraje, które nie produkują żywności w wystarczających ilościach, mają ogromne problemy. Nasi rolnicy byli przez lata wyszydzani. Wytoczono przeciwko nim ogromne działa i niszczono ich dobre imię. A tu okazało się, że dzięki nim możemy żyć normalnie. Nie musimy się bać. Udało się nam także wspomóc niektóre państwa, bo dzisiaj to m.in. Polska żywi Europę.

Ruszyła też akcja: kupuj polskie produkty. Konsumenci zaczęli zwracać uwagę na pochodzenie produktów, które kupują. Ta czasowa akcja może zmienić się w stały nawyk?

- Kraje nordyckie od dawna promują swoje produkty. Tam konsumenci głównie kupują to, co rodzime. U nas dużo złego zrobiła komuna. Po transformacji nasz rynek się otworzył. Pojawiły się zachodnie produkty. Były w pięknych, kolorowych opakowaniach. Ludzie uwierzyli, że są one lepsze. Teraz ten trend się zmiana. Okres epidemii jeszcze bardziej uwidocznił potrzebę wspierania naszych przedsiębiorców. Gdy wiele osób zaczęło tracić pracę, społeczeństwo zobaczyło, że nie obronimy się przed ciężkim kryzysem inaczej, jak tylko wspierając naszych przedsiębiorców. A najprostszym sposobem jest kupowanie tego, co polskie. Nawet bogate kraje zaczęły tracić grunt pod nogami. One też apelują o kupowanie rodzimych produktów. Rządy apelują nawet do swoich firm, aby te ewakuowały swoje fabryki z krajów o taniej sile roboczej i uruchomiły produkcję u nich. To się teraz dzieje. Bez zrozumienia tego prostego mechanizmu przyszłość będzie nieciekawa.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Galeria

Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider

Multimedia

Kontakt

Biuro Zamość

ul. Bazyliańska 3/16
22 - 400 Zamość
tel./fax 84 638 42 52

czynne: pon-pt 900-1500

 

Linki

face3

senatt

solidarnoscri

pis

Licznik wizyt

Dzisiaj: 114
Razem: 1510633